Dlaczego warto ratować Tybet.
Nie od dziś słyszymy o represjach Chin na Tybetańczyków. Według nieoficjalnych statystyk spośród sześciu milionów Tybetańczyków, ponad milion, poniosło śmierć w ramach Chińskich represji. W tym niespełna dziewięćdziesiąt tysięcy z nich zginęło podczas tłumienia, najgłośniejszego powstania w Lhasie. Tysiąc Tybetańczyków zginęło w wyniku wieców, organizowanych przeciw wrogom klasowym. Czym Tybetańczycy zasłużyli sobie na taką śmierć, na takie poniżenia? Żyją oni w zgodzie z naturą, wypielęgnowali wspaniałą kulturę. Zdaje się, że przemoc jest im obca. Ich przywódca, Dalajlama, niestety rządzący na uchodźstwie, od lat stara się załagodzić konflikty. Jest przeciwny przemocy, odwodzi również od takich zamiarów swój naród. Wręcz przeciwnie, namawia ich do litości i wybaczenia Chińczykom. A czego oczekuje od Chińskiej Republiki Ludowej? Nawet nie śmie prosić o wolność dla jego narodu. Jego prośby dotyczą autonomii i to autonomii narzuconej przez Chiny. O cierpieniach Tybetańczyków zostało już napisane i pokazane wiele materiałów, szczególnie w burzliwym okresie trwającym od momentu przyznania Olimpiady w Pekinie. Mówi się też dużo o represjach i metodach tępienia kultury tybetańskiej przez Chińczyków. Dlatego nie będę teraz pisać o zamordowanych ludziach, o obozach pracy, o wysiedleniach, o wykorzenianiu kultury, o niszczeniu klasztorów, o represjach na duchownych, ani o żadnych innych tragediach zbiorowych czy indywidualnych. Postaram się przedstawić po części kulturę, tradycję, a może nawet mentalność narodu tybetańskiego, by łatwiej zrozumieć, dlaczego spośród wszystkich represji na całym świecie, najwięcej mówi się o Tybetańczykach. Po pierwsze, Tybetańczycy wyznają jedną z najbardziej pokojowych religii na całym świecie. Ich religia jest odmianą buddyzmu, połączoną z religią bon. Co ciekawe, religii podporządkowane jest całe życie Tybetańczyków. Ich religia jest równoznaczna zarówno z polityką jak i gospodarką. Podstawą jest harmonia i współżycie z naturą. Naród z tak zakorzenioną religią, tak wypracowanym systemem duchowieństwa, jest nie tylko narodem niezwykle pokojowa nastawionym do świata, ale także ponad wszystko przekłada spokój, harmonię i życie w harmonii z naturą. Po drugie Tybetańczycy bardzo dużo korzystają z bogactw przyrody. Mają świetnie rozwiniętą sztukę medycyny, bazującą na samych naturalnych składnikach. Dochodzili do jej wykrystalizowania i unowocześniania przez wiele lat, przekazując sobie wiedze z pokolenia na pokolenie, wgłębiając się w psychikę własnego ciała. Oprócz świetnego wkładu w rozwój medycyny naturalnej, Tybetańczycy rozwijają z powodzeniem własną sztukę użytkową. Na co dzień obcują z własnoręcznymi wytworami, a sztuki plastyczne to jedna z ich pasji. Rozwinęli także fenomenalne techniki medytacji, których skuteczność niezmiennie intryguje naukowców, skłaniając ich do coraz to nowszych badań. Także specjalizują się w sztukach wróżenia. Także wszystkie wartości, jakimi w życiu się kierują są nie tylko wkomponowane w rytm przyrody, ale także pochodzą od wnętrza człowieka. Trudno jest o stworzenie takich podstaw życia w dzisiejszym, jak najbardziej stechnicyzowanym świecie. Dalej, podając trzeci argument, potwierdzający niepowtarzalność i wyjątkowość kultury tybetańskiej, jest wykrystalizowany przez nich własny system szkolnictwa, nadzorowany przez duchowieństwo. W szkołach tybetańskich przygotowuje się nie tylko do życia, ale także wpaja najważniejsze wartości. Tu wartościami nie są ani pieniądze, ani zawiść, tu nie zna się takich określeń jak wyścig szczurów. W wioskach tybetańskich, mieszkają ubodzy ludzie, ludzie, którzy radości czerpią ze słońca, a przyjemności w obcowaniu z przyrodą. Ich codziennym zajęciem jest pasterstwo, a malowniczo położone tereny są bardzo nieprzyjazne klimatycznie. Niestety również ziemia jest nieurodzajna. Nie mówiąc już o braku łączności ze światem, można tylko podziwiać i zachwycać się niezwykłymi osiągnięciami tego narodu. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy pozwolić na wyniszczenie, wykorzenienie tak świetnej kultury. W dzisiejszych, zmodernizowanych czasach, w miastach, które przestają żyć, gdy są odcięte od prądu, odnalezienie takiej kolebki kultury jak Tybet, jest ewenementem. Niestety, Tybetańczykom przyszło rozwijać się pod cieniem skrzydeł Chin, wielkiego, świetnie rozwiniętego mocarstwa. Mocarstwa, które istnieje dzięki silnej ręce władzy. Mocarstwa, które dąży po trupach do celu, które nie ma żadnych barier etycznych czy moralnych, jeśli chodzi o służbę narodowi. Tak oto, Chińska Republika Ludowa za cel postawiła sobie maksymalne eksploatowanie każdego zdolnego do pracy człowieka, maksymalny rozwój na każdej płaszczyźnie i minimalne marnowanie potencjałów. Niestety w tym wypadku, rozwój nastąpi poprzez wyniszczenie. Wyniszczenie tak świetnej i zorganizowanej, pozornie niezależnej kultury. Pomimo protestów organizacji humanitarnych na całym świecie, Chiny pod przykrywką rozwoju technicznego, pomocy gospodarczej Tybetańczykom, ochrony środowiska, pomocy w rozwoju nauki, mogą dopiąć swego celu. Zdaje się, że coraz głośniej protestujący świat, jest w tej sytuacji bezradny.
No commentsSytuacja w Tybecie przed i po Olimpiadzie w Pekinie
Historia konfliktu w Tybecie liczy sobie już cały wiek. Sytuacja krytyczna, ciągnie się za Tybetańczykami przez ostatnie pół wieku. Długo udawało się Chińczykom tłumić i maskować tę sytuację przed całym światem. Represjom poddawani byli przedstawiciele mniejszości narodowej, żyjący według własnego rytmu, w zgodzie z naturą. Zdaje się, że byli to ludzie pokojowo nastawieni, nie groźni ani politycznie, ani ekonomicznie. A jednak władze nie bardzo demokratycznych Chin, postanowiły po cichu rozprawić się z nieproduktywną, zbędną mniejszością. Tylko w latach sześćdziesiątych zniszczono kilka tysięcy świątyń i zakazano wjazdu obcokrajowcom do Tybetu. Wstępu nie mają także, a nawet przede wszystkim dziennikarze. Chińczycy systematycznie i skutecznie doprowadzają do marginalizacji mniejszości tybetańskiej i osłabienia ich tożsamości kulturowej, co jest największym ciosem, dla ludzi prowadzących tryb życia podporządkowany naturze. Ich wysiedlanie i przesiedlanie do miast, zmuszanie do pracy i innej egzystencji niż dotychczas, jest poważnym ciosem kulturowym. Chińczycy skutecznie starają się przysłaniać problem i wybielać wszelkie ujawnione przecieki. Pokazują w złym świetle tybetańskich rzekomych wandali, wszczynających protesty. Taka potęga jak Chiny nie może sobie przecież pozwolić na konflikty wewnętrzne, wobec tego, rzekomo muszą tłumić i karać wszystkich, którzy stoją na drodze postępu ChRL. Jaki los czeka takich śmiałków? Trafiają oni do obozów pracy. Szkoda tylko, że tak karani są nawet ludzie w sędziwym wieku. Na pewno wszyscy słyszeli już o przypadku skazania na obóz pracy dwóch seniorek w wieku 77 i 79 lat, nagłośnionej przez TV w Dubaiu. Media niemalże codziennie podają o zatrzymanych Tybetańczykach próbujących rozwieszać pokojowe flagi. Powstało wiele protybetańskich organizacji pozarządowych na całym świecie, których celem jest propagowanie wiedzy o Tybecie i nagłaśnianie sytuacji uciskanych ludzi. Również Polska jest zaangażowana w tą akcję. Portale takie jak ratuj Tybet rozpowszechniają wiedzę o sytuacji Tybetańczyków, nie szczędzą krytyki Chinom, nie przemilczają faktów, że w ChRL dochodzi do zagłuszania mediów. Niestety, aby dostrzec ślady represji, trzeba być uważnym obserwatorem i mieć szeroko otwarte oczy. Chiński rząd skutecznie utrudnia kontakt z Tybetańczykami, oraz dba o fałszowanie faktów. Gdzie tu daleko szukać, zaledwie kilka dni temu, ukazał się artykuł w La Monde podający liczbę zabitych osób we wschodnim Tybecie. Nie wiele trzeba było czasu, by artykuł sprostowano i odwołano wszelkie informacje, zakrywając się błędnym tłumaczeniem. Prawda pozostaje tylko w domyśle. Dalajlama, faktycznie dba o poprawę stosunków z Chinami, dlatego w jego interesie nie byłoby jątrzenie, aczkolwiek, media podchodzą z dystansem do tego sprostowania. Zdawałoby się, ze przyznanie Olimpiady dla Pekinu, może mieć jakiś wpływ na stosunki do Tybetańczyków. Wiadomo, że ideologia Igrzysk jest pokojowa. Jak było naprawdę, dowiemy się lada dzień. W czasie igrzysk, Tybetańczycy próbowali pokazać się światu, wywieszać flagi, wiemy tylko tyle, co udało się przechwycić mediom. Chińczycy skutecznie usuwali przejawy buntu. Uniemożliwiali także prace dziennikarzom pochodzenia tybetańskiego. Pozostaje tylko obawa, jaka sytuacja zaistnieje po Olimpiadzie. Zdaje się, że cały świat stara się solidaryzować z Tybetem, dziś również, w przeddzień zakończenia Olimpiady mają zapłonąć znicze w wielu miejscach, na całym świecie, między innymi w Polsce przed ambasadą Chin, ułożone w kształt napisu „Tybet”. Jutro, 24 sierpnia z kolei w Polsce przedstawiony zostanie pokaz filmowy „Tybet Trylogia Buddyjska”. Do akcji na rzecz Tybetu, włączają się organizacje, broniące praw człowieka, sprzeciwiające się wykorzenieniu kultury tybetańskiej. Niestety nic więcej niż popularyzacja problemu, manifesty i protesty zorganizować nie sposób. Z jednej strony propagowanie sytuacji w Tybecie jest wskazane, bo milcząc i przyzwalając na krzywdę, cierpienie, a nawet niszczenie kultury, do niczego się nie dojdzie. Z drugiej strony, obawiam się, że Chiny są na tyle zorganizowane, że nagłaśnianie tej sprawy, może pogarszać jeszcze sytuację. Nie od dziś wiadomo, że w Chinach nie ma miejsca dla ludzi słabych i bezużytecznych. Tacy się wydają być Tybetańczycy, żyjący według innych reguł, otoczeni płaszczem innej kultury. W ChRL skutecznie będzie się kontynuować proces przesiedleń Tybetańczyków, pod przykrywką ochrony środowiska, a nowo osiedleni Hani wyeksploatują z tych terenów pokłady bogactw naturalnych w postaci złota, srebra czy miedzi. Mało tego, dzięki osiedleniu na tych terenach Hanów, Chiny będą mogły doskonale politycznie kierować Tybetem, oraz wprowadzić swoje wojska czy zastosować system policyjny. Tybetańczycy zostaną przesiedleni do ceglanych domków, obrzezani ze swej kultury i z dnia na dzień, będą musieli zasmakować innego, miejskiego życia oraz innej, produkcyjnej pracy. Jeśli do tego dojdzie, to będzie poważny cios w tak wspaniałą kulturę.
No commentsWojna Rosyjsko – Gruzińska
Od rana wszystkie media komunikują o wojnie Rosyjsko – Gruzińskiej. W całym natłoku informacji można się pogubić, co jest faktyczną przyczyną wojny i kto jest rzeczywistym agresorem – Rosja czy Gruzja. Do tego jeszcze sprawa samej Osetii Południowej. Niby ogłosiła niepodległość, ale faktycznie nie została ona uznana, Gruzini uważają ją jako swoją zbuntowaną część, Sama Osetia Południowa oficjalnie deklaruje swoją chęć integracji z Rosją, a Rosja uważa, że Osetia od zarania dziejów była ich. Bez względu na wszystko, winnego wojny trzeba znaleźć. Moim zdaniem, faktycznym agresorem jest Federacja Rosyjska, która naruszyła integralność Gruzji. Takiej wersji trzyma się także prezydent Stanów Zjednoczonych George Bush. Z kolei Dmitrij Miedwiediew, wychodzi z założenia, że jego obowiązkiem jest obrona życia i godności obywateli Rosji, bez względu, czy są na terenie Federacji Rosyjskiej, czy też nie. Tak więc kat robi z siebie ofiarę. Prawdy możemy się tylko domyślać. Gruzja mimo zapowiadanego zawieszenia broni, zaatakowała stolicę Osetii Południowej - Cchinwali. Nie dotrzymała także zobowiązania wstrzymania ognia, na czas ewakuacji mieszkańców, drastycznie skracając, wcześniej obiecane trzy godziny. Rosja, niejako przymuszona przywróceniem strony gruzińskiej do pokoju, wprowadziła swoją armię na tereny Gruzji. Władze Federacji Rosyjskiej zasłaniają się także działaniem z ramienia ONZ. Doszło między innymi do nalotu na miasto Gori. Według informacji Saakaszwiliego Do Osetii Południowej wjechało 150 rosyjskich czołgów i innych opancerzonych pojazdów. Saakaszwili tym samym wystosował dekret w sprawie wprowadzenia na terenie całego kraju stanu wojennego. Stan wojenny ma obowiązywać od dziś, czyli 9 sierpnia, przez następnych 15 dni.
Póki co cały świat reaguje apelami i prośbami o dążenia pokojowe. Oby na apelach się nie skończyło. Stanowisko Polski w tej sprawie jest jednomyślne. Wiadomo, że prezydent Kaczyński, nie od dziś dba o relacje Polsko – Gruzińskie. Tym samym apeluje on do NATO i Unii, by uruchomić pomoc dla Gruzji. Przychylne Gruzji są także Łotwa, Litwa i Estonia. Wszyscy czekają na konkretne decyzje Stanów Zjednoczonych. Moment jest faktycznie nieciekawy, dla Rosji idealny – Amerykanie są w trakcie kampanii wyborczej. Póki co Bush apeluje do Rosji by zaprzestała bombardowań i ostrzega. Z doświadczenia jednak wiadomo, że Rosja jako mocarstwo zna swoje siły i z takich apeli nie wiele sobie robi tym samym odpowiada, że jedynym racjonalnym sposobem przerwania konfliktu, jest wycofanie się Gruzinów. Po stronie rosyjskiej stoi niemiecki Minister Gernot Erler.
Jeśli chodzi o fakty, dotyczące ofiar, to w stolicy Osetii Południowej zginęło już co najmniej dwa tysiące cywilów, ponoć śmierć poniosło 30 żołnierzy gruzińskich i 15 rosyjskich. Jednak informacje na ten temat są wciąż niepewne i sprzeczne. Na przykład, prezydent Gruzji uważa, że ofiar wśród cywilów prawie nie ma.
No commentsPomoc dla Tybetu
Pomoc dla Tybetu na pewno nie wypływa od korporacji Coca-Cola, która to jest głównym sponsorem olimpiady organizowanej w 2008 roku. Coca Cola zorganizowała trasę znicza olimpijskiego przez Tybet, wobec czego mieszkańcy Tybetu zgłosili sprzeciw. Organizacja Free Tibet Campaign zażądała zmiany tej trasy od Coca Coli, poprzez zgłoszenie przez nich postulatu o zmianę trasy do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Możliwe jest, iż podczas zamieszek może wybuchnąć wiele zamieszek, podczas których znowu może zginąć wielu niewinnych ludzi. Można tego uniknąć, dołączając się do światowego apelu w obronie Tybetu.
Brońmy niewinnych ludzi i dołączmy się do tej akcji. Każda pomóc i miły gest jest bardzo istotna i może zaważyć o losie Tybetańczyków. Razem możemy uchronić Tybet przed kolejnymi mordami i cierpieniem narodu. Każdy przychodząc na ten świat zasłużył sobie na wolność i o prawo do normalnego i szczęśliwego życia. Poprzez tą kampanie dajemy Tybetańczykom nadzieję na zmianę. Nie dajmy przemocy i złu wygrać. Ratujmy Tybet.
Zapraszamy do strony poświęconej akcji ręceprecz odtybetu
No commentsNie stójmy bezradnie
Jak możemy stać bezczynnie i patrzeć jak giną niewinni ludzie w Tybecie. Powiedzmy stanowczo i wyraźnie ręceprecz odtybetu! Z pewnością kiedy zobaczylibyśmy na ulicy, jak zła osoba krzywdzi niewinnego człowieka, przełamalibyśmy strach i byśmy stanęli w obronie tej osoby. Tybetańczykom możemy pomóc. Walczymy o ochronę praw człowieka w Tybecie i o wolność dla Tybetu, głosząc sprzeciw wobec władzy komunistycznych Chin. Potężne gospodarczo i totalitarnie Chiny nie liczą się z losem pojedynczego Tybetańczyka. Jednak dla nas każdy jest ważny, każdy zasługuje na miłość, szczęście, prawo do wolności i normalne życie. Przyłączmy się do światowej kampanii, wierzymy iż razem nam się uda ich uwolnić. Granice Tybetu są zamknięte, przez co nie mamy możliwości tam pojechać. Chińczycy traktują ziemię Tybetu jako swoją własność, zakładają tam przedsiębiorstwa, budują domy i fabryki. Dość niedawno powstały tam nawet Chińskie linie kolejowe.
Pomocą dłonią dla Chin okazała się firma Coca-Cola, która to jest sponsorem organizowanych w Tybecie zawodów olimpijskich 2008. Nie stójmy z boku patrząc na cierpienie ludzi tam mieszkających. Poprzez zaprzestania kupowania produktów Chińskich i Coca Coli możemy się przyczynić do pomocy Tybetańczykom, która nie przywiązuje wagi do śmierci Tybetańczyków.
No commentsWolność dla Tybetu
Cierpienie i śmierć bliskich nie są nam obce. Kiedy rozgrzebujemy naszą historię, nie ciężko o porównania z mieszkańcami Tybetu. Dołączmy się do światowej akcji o prawa dla Tybetu. My też kiedyś potrzebowaliśmy takiej pomocy i ją otrzymaliśmy, nadszedł czas abyśmy mogli się odwdzięczyć, pomóżmy potrzebującym. Każdy głos w tej kampanii i każdy gest się liczy.
Tybet jest pod panowaniem totalitarnych Chin. Są oni bardzo osłabieniu, gdyż ginie tam wiele niewinnych osób, w tym kobiety, studenci, dzieci i mnisi. Całą winę za sytuację Tybetu, Chińczycy przerzucają na ludność Tybetańską, dlatego nie przejmują się oni naszymi postulatami o wolność dla Tybetu. Chiny są teraz bardzo silnym państwem pod względem gospodarczym i politycznym. Mają silne wojsko, prawdopodobnie nawet największe na cały świece. Dlatego też Tybet jest za słaby. W osamotnionej walce, jest niestety skazany na porażkę. Wierzymy, iż ta przemoc i okrucieństwo jednego dnia zniknie, a ludzie mieszkający w Tybecie odzyskają swoją wolność i zaczną się cieszyć normalnym życiem. Każdy ma prawo do wolności, pomóżmy aby w Tybecie żyło się normalnie oraz żeby więcej nie zginął tam żaden człowiek.
No commentsPomoc Chińczykom
Wiele razy zastanawiamy się, jak mieszkańcu Tybetu potrafią żyć tyle lat w cierpieniu i w obliczu tak ogromnego zła. Są to pokorni ludzie, pełni nadziei i miłości wzajemnej, a jednak są okrutnie prześladowani. Darzymy ich ogromnym szacunkiem, chwalimy i wzbudzamy sprzeciw głoszą słowa światowego apelu. Mieszkańcy Tybetu bardzo dużą się modlą o przywrócenie praw i o ochronę narodu. Są to mili, doświadczeni i mądrzy, a zarazem pokrzywdzeni przez rządy komunistycznych Chin ludzie. Zadziwiająca jest pomoc ofiara przez tych wspaniałych ludzi – Chinom, kiedy to przez ich państwo przeszło pasmo okropnych trzęsień ziemi i powodzi. Tybetańczycy wówczas na pomoc i szkody wyrządzone przez kataklizmy ofiarowali Chinom 1 mln juanów, tj. 168 tysięcy dolarów. Pomoc ofiarowana była dla ludzi w największej potrzebie. Ten miły gest świadczy o tym, iż Tybetańczycy są niesamowitymi ludźmi, którzy pomagają w biedzie nawet państwu, które wyrządziło im okrutną krzywdę.
Dołączmy się do światowej kampanii ręceprecz odtybetu o wolność dla Tybetu. Sprawmy, żeby mogli liczyć na naszą pomoc, na pewno to ich wzmocni, da im siłę do działania, kiedy będą mogli się na nas oprzeć.
No commentsTurystom wstęp wzbroniony!
Chińskie władze zamknęły Tybet dla turystów i dziennikarzy. Ale Chińczycy uważają, że to było konieczne, a winę za to przypisują ludziom współpracującym z Jego Świątobliwością Dalajlamą. Władze chińskie obarczają Jego Świątobliwość i innych Tybetańczyków za wywołanie zamieszek 14 marca w Lhasie. Jak podają źródła tybetańskie na uchodźstwie w skutek represji władz chińskich w odwecie za te zamieszki zginęło 200 osób, według Chin tylko 20 osób. Ręce przecz od Tybetu, nie będziemy stać obojętnie ! Dalajlama XIV pomimo tylu ataków na jego osobę i jego ojczysty naród ma pokojowe nastawienie. W Sydney Dalajlama XIV zaapelował do Tybetańczyków, aby nie przeszkadzali sztafecie z ogniem olimpijskim w Lhasie, podkreślił również, że nie ma nic przeciwko olimpiadzie 2008 w Pekinie. Tylko tak wielki człowiek może być aż tak tolerancyjny. Światowa akcja ręceprec odtybetu podziwia tak szlachetna postawę. To dla nas wszystkich wielki wzór do naśladowania.
No commentsTybet pomaga Chińczykom
Pokora, szacunek, miłość, wiara i nadzieja pomagają Tybetańczykom przetrwać trwającą już tyle lat masakrę ich narodu. To wręcz niebywałe, że ludzi kierującymi się tak wielkimi cechami są, aż tak prześladowani. Każdy kto pozna bliżej kulturę tego niezwykłego narodu darzy go wielkim szacunkiem. Dla Tybetańczyka najważniejszy jest człowiek. Tybetańczycy są łagodni, cisi i zadumani w ciągłych medytacjach. Posiadają niezwykłą mądrość życiową. Nigdy nie są obojętni na krzywdę drugiego. Choć niewinni Tybetańscy mnisi doświadczyli wielu okrucieństw ze strony narodu chińskiego w obliczu ostatnich kataklizmów, jakie nawiedziły Chiny ofiarowali swoją pomoc. Mnisi z Tybetu z kilku klasztorów buddyjskich przekazali ponad 1 mln juanów ( około 168 tys. USD) dla potrzebujących ofiar majowych trzęsień ziemi i potężnych powodzi. Inny klasztor Jokhang, w którym mnisi otwarcie mówili zagranicznym dziennikarzom ręceprecz odtybetu i że Tybet zasługuje na wolność, zebrał 100 tys. juanów (około 14 tys. USD). Ręceprecz odtybetu i Wolność dla Tybetu !
No commentsNie musimy stać bezczynnie!
Od kiedy Tybet ogłosił niepodległość chińskie komunistyczne władze chcą przywłaszczyć sobie tereny tego pięknego kraju. Władza totalitarna nie liczy się z losem prostego Tybetańczyka. Kosztem wielu ofiar toczy się spór o wolność. Chińskie władze z wielkim okrucieństwem traktują Tybetańczyków. Nie szanują ich religii, kultury, sposobu życia. Coraz więcej Chińczyków przyjeżdża do Tybetu i wprowadza swoje zwyczaje. Pomimo tego, że naród tybetański jest bardzo tolerancyjny i pokorny nie mogą zgodzić się na to, żeby Chińczycy zaczęli tam rządzić. Chińczycy zaczynają tam żyć i pracować. Budują tam swoje fabryki, a nawet dość niedawno powstała tam linia kolejowa. Poza ty bardzo dużo zamieszania jest przy organizacji sztafety olimpijskiej jaka ma przejść właśnie przez Tybet, którą to organizuje firma coca-cola. Wszystkie te działania mają dosłownie zabójczy wpływ na Tybetańczyków. Nie możemy stać z boku i patrzeć obojętnie na krzywdę innych ludzi. Nasz manifest nie musi być bierny. Możemy głośno powiedzieć receprecz odtybetu! Głośne i wyraźne NIE powiemy gdy będziemy unikać kupowania produktów wyprodukowanych w Chinach i zaprzestaniemy spożywania produktów marki coca-coli, która również lekceważy konflikt Tybetański. Receprzecz odtybetu, wolność dla Tybetańczyków !
No comments